Slider
9 Sty

Genialny biznes oparty na kurzych jajach

Będąc ostatnio w sklepie trafiała mi w ręce taka oto kobiałka pełna jajek.

WP_20141121_19_19_57_Pro

Niby nic niezwykłego.

Plastikowa, na 8 jajek, ze szczęśliwą kurą na obrazku.

Coś jednak tą kobiałkę odróżniało od innych na rynku.

Wskazówką niech będzie obrazek dziecka po lewej stronie.
 

Istota świetnego pomysłu

Szybko przypomniała mi się rozmowa z jednym z czytelników tego bloga. Wspominał, że na polski rynek wchodzi firma, która oferuje wyjątkowe jajka. Choć bardziej chodziło tutaj o opakowania, w których owe jajka się sprzedaje.

Fot 1 - eggyplayA ich wyjątkowość przejawia się w tym, że kobiałki można łączyć ze sobą niczym klocki LEGO.

To naprawdę rewelacyjny pomysł!

Pamiętam, że w dzieciństwie uwielbiałem bawić się klockami LEGO. Oczywiście zawsze było ich za mało.

Cóż, miałem chyba dość wybujałe architektoniczne plany 🙂

Jajka w większej bądź mniejszej ilości kupuje każdy. Przy 4-osobowej rodzinie dość szybko da się zgromadzić dużą ilość kobiałek.

A taki de facto darmowy budulec może służyć do konstruowania prawdziwych zamków!

 

Opakowanie odpowiedzialne za sukces produktu

Jest to świetny przykład tego, jak identyczne produkty odróżnia opakowanie.

Rodzic ma do wyboru zwykłe jajka lub te z dodatkową funkcjonalnością.

Dzieci będą mogły budować “bazy” z bezpiecznych materiałów. Oszczędzą przy okazji domowe pufy, poduszki czy krzesła.

Domyślam się, że dzieciaki nie dają już później rodzicom żadnego wyboru 🙂

Dzięki wyjątkowej cesze kobiałek, producent może sprzedawać jajka w wyższej cenie. Ponosząc de facto identyczne koszty wytworzenia kobiałek jak konkurencja.

Co ważne producent zadbał o ochronę “kury znoszącej złote jajka”.

 

Wygląd kobiałek chroniony w całej Unii Europejskiej

Fot. 2 - Wzór wspólnotowy - kobiałka do jajekDuńska firma Hedegaard Foods A/S zarejestrowała w OHIM wspólnotowy wzór przemysłowy przedstawiający tę oto kobiałkę.

Tym samym przynajmniej do 2018 r. nikt w UE nie może wprowadzać kobiałek o podobnym wyglądzie.

A owo podobieństwo określa się poprzez model zorientowanego użytkownika. Za taką osobę można uznać rodzica dokonującego zakupu. Jeżeli więc uznamy, że taka osoba widząc kobiałki konkurencji może się pomylić, to mamy do czynienia z naruszeniem prawa z rejestracji.

A za to grożą już określone sankcje.

 

Co jest jednak przedmiotem ochrony?

Czy nikt nie może wprowadzać na rynek kobiałek o funkcjonalności klocków LEGO?

Otóż nie!

Klocki lego były chronione patentami, które wygasły.

Domyślam się, że rozwiązanie techniczne duńskiej firmy nie jest w ogóle innowacyjne. Zresztą w tej chwili to nieistotne. Prawo z rejestracji wzoru przemysłowego odejmuje jego wygląd i design. Nie zaś cechy techniczne jak sposób łączenia się elementów.

Nawet jednak gdyby to rozwiązanie kwalifikowało się na ochronę patentową, to dziś nie ma cechy nowości. A za ujawnienie istoty rozwiązania można uznać chociażby rysunki przesłane do OHIM w celu rejestracji wzoru.

 

Jest to bardzo ważna informacja.

Oznacza bowiem, że konkurencja z branży może wprowadzać na rynek kobiałki o takiej samej funkcjonalności. Ważne jednak aby różniły się one od zarejestrowanych wzorów na tyle, aby na zorientowanym użytkowniku zrobić “odmienne wrażenie”.

Krótko mówiąc kobiałki konkurencji wizualnie muszą być nie do pomylenia.

W tym kontekście duńska firma moim zdaniem zrobiła błąd nie zgłaszając kilku odmian wzorów. Taki wariant ochrony zastosował np. polski producent “podwójnych paluszków“.

Choć na rynek wprowadza produkt w klasycznej postaci (złączonych paluszków) chroni również jego różne odmiany. Wszystko po to aby konkurencja miała utrudnione zadanie w obejściu wzoru.

 

Nazwa Eggyplay chroniona w całej Unii Europejskiej

W OHIM w Alicante w Hiszpanii chronić można wygląd produktu oraz jego nazwę. W tym celu należy zarejestrować wspólnotowy znak towarowy.

I tak też zrobiono w tym przypadku.

Fot 3 - eggyplayJest to bardzo dobra decyzja.

W jednym z artykułów na blogu opisywałem cykl życia produktu. W uproszczeniu nowy produkt najpierw zdobywa rynek, później jest kulminacja jego popularności by na końcu zainteresowanie nim zaczęło spadać.

Często spadek popularności spowodowany jest tym, że konkurencja wprowadza swoje produkty będące w jakiejś formie substytutem. Powyżej napisałem, że zarejestrowany wzór kobiałek można obejść. Wymaga to jednak pewnego wysiłku intelektualnego.

Rejestrując jednak jego wygląd i nazwę, duński producent zdobywa bezcenny czas.

Zanim konkurencja zareaguje, on swoim produktem zaleje rynek i zacznie intensywną promocję. Tym samym w świadomości konsumentów zacznie budować się świadomość istnienia marki “eggyplay”.

Kiedy na rynku pojawią się produkty konkurencji, klient może uznać je gorszej jakości. Tak jak to ma miejsce z Coca Colą i tańszymi napojami o takim smaku. Ludzie często mówią, że są to podróbki choć faktycznie tak nie jest.

 

Podsumowując

Mam to szczęście, że w swojej pracy zawodowej stykam się z bardzo kreatywnymi ludźmi. Ich pomysły cały czas mnie zaskakują. I najlepsze w tym wszystkim jest to, że rewelacyjne pomysły często są również pomysłami najprostszymi.

Tak jest właśnie z jajkami “eggyplay”.

Dobre przykłady warto naśladować. A tutaj producent, na ile jest to możliwe, zabezpieczył swoje prawa. Generalnie zrobił to bardzo dobrze (choć dało by się lepiej).

Zaletą jest ochrona na całą Unię Europejską.

Takie rozwiązanie jest tańsze niż w przypadku uzyskiwania ochrony w każdym poszczególnym kraju. Zresztą pisałem już o kosztach rejestracji znaków i wzorów.

 

Fot. 1,3 – Źródło
Fot. 2Baza OHIM

Mikołaj Lech

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:
+48 575 999 710
mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

{ 9 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

elka Styczeń 27, 2015 o 14:00

Pomsł bardzo fajny, ale mnie raczej interesuje, czy ich kury są szczęśliwe i w związku z tym, czy jajka dobre 🙂

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 30, 2015 o 09:21

Na zdjęciu kura wygląda na szczęśliwą, no ale to może być photoshop 😉

Ja mam dojścia do rolnika, który sprzedaje jajka od kur, które biegają po podwórku. Te na pewno są szczęśliwe, w przeciwieństwie do ich koleżanek, które hodowane są typowo na mięsko.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Marcin Luty 3, 2015 o 12:44

pomysł mega, na pewno pomysł bardzo przydał się w transporcie gdzie zwykłe opakowania muszę być bardziej zabezpieczane.

Odpowiedz

Łukasz Luty 22, 2015 o 22:47

Ha, super sprawa! Czyli da się jeszcze wpaść na jakieś oryginalne pomysły.

P.S. Kobiałka to tak naprawdę koszyczek do którego zbiera się truskawki 🙂 To na jajka to prędzej “wytłaczanka”.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Marzec 1, 2015 o 10:28

Jak się zastanowić to ma Pan rację 🙂

Odpowiedz

Maciek Luty 26, 2015 o 13:35

Z reguł jest tak, że najprostsze pomysły okazują się najlepsze. W tym przypadku świetna jest również kolorystyka.

A co do szczęśliwych kurek to wydaje mi się, że nawet te eko kurki chodowane i wypuszczane na dwór (żeby spełnić wymagania norm) są również mniej szczęśliwe niż te, które “hasają” po podwórku u mojej Babci. No ale takie są realia produkcji zwierzęcej..niby dba się o humanitarne hodowle, ale nie zawsze hodowcy stosują się do wymagań stawianych przez różnych urzędników.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Marzec 4, 2015 o 10:24

Nie pozostaje nam nic innego jak spytać samych kur 😉

Odpowiedz

Andrzej Kwiecień 12, 2015 o 20:32

Ahaha, super pomysł!

Odpowiedz

Mikołaj Lech Kwiecień 14, 2015 o 10:20

Te najprostsze są najlepsze.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: